Asset Publisher

Trzy wodospady, jeden kardynał i jeden przełom Wisłoka

Trzy wodospady, jeden kardynał i jeden przełom Wisłoka

Podróżując w Bieszczady warto zwolnić i poświęcić kilka chwil na odpoczynek nad przełomem Wisłoka w miejscowości Rudawka Rymanowska.

Podróżując w Bieszczady wielu mieszkańców nizin przemyka trasą Krosno-Sanok, nie zastanawiając się co kryje się w niskich pagórkach po prawej stronie samochodu. Warto jednak zwolnić i poświęcić kilka chwil na odpoczynek nad przełomem Wisłoka w miejscowości Rudawka Rymanowska.

Pierwsze wzmianki o tej miejscowości pochodzą z końca XVI wieku. W ciągu następnych wieków zmieniali się właściciele tych ziem. Od zachodu rozciągały się grunty Potockich od wschodu rozkładały się latyfundia Czartoryskich. Stąd pewnie Rudawka sąsiaduje z miejscowością Puławy i Sieniawą. Te w Beskidzie Niskim niczym nie przypominają siedzib rodowych tych ostatnich na Lubelszczyźnie i Kotlinie Sandomierskiej. Miejscowość została całkowicie zniszczona jesienią 1944 roku, podczas operacji proszowsko-dukielskiej. Cała dolina była zasłana wrakami spalonych pojazdów, a ślady okopów, pojedyncze sztuki amunicji, a czasem granaty czy niewybuchy można do dziś odnaleźć w okolicznych lasach.

Ta skromność miejscowości, jest wynagradzana bogactwem natury. Rzeka Wisłok ściśnięta między wierzchołki Szczobu i Kiczerki zaczyna meandrować, podcinając zbocza gór. Tak głęboko, że pod tzw. „Spalonym Horbkiem" tworzy 40 metrowe urwisko. Jest to największe w Karpatach odsłonięcie łupków menilitowych : piaskowce, łupki, margle. Wśród nich można znaleźć hieroglify organiczne i mechaniczne na dolnych powierzchniach piaskowców kamienne odciski ryb Serranus, Clupea. Od strony południowej skalna ściana jest odcięta potokiem, który głęboko wrzyna się w piaskowce i łupki, by z hukiem z 10 metrów runąć do Wisłoka. Utworzoną przez niego granią można wspiąć się na szczyt skały. Pomagają w tym drzewa, które fantazyjnie ukształtowanymi korzeniami wczepiają się w urwisko. Nieco dalej na południe znajduje się drugo wodospad - 12 metrowy. Zbiera wodę z potoków spływających z uroczyska Hamry. Sama nazwa pochodzi od „hamrowania żelaza", jak opisuje dr Wojciech Krukar „..działały tu kuźnie żelazne…". Sama nazwa miejscowości Rudawka, wskazuje na obecność rud żelaza. Turysta wędrujący w górę potoku nie będzie zawiedziony. Nad wodospadem, potok przeciska się wąski gardłem pomiędzy skałami, a na nich widać obecność żelaza. Z drugiej strony brzegu Wisłoka, gdy nurt Wisłoka układa się w literę U, na stromych brzegach (zwane przez miejscowych Olzami -Olza, starosłowiańska: pochodziła od słowa oluhovat, to znaczy obmywać brzegi).widać wysięki wód gruntowych. Tu wysoko nasyconych minerałami, bo w ciągu wielu lat krople utworzyły porowate skały osadowe. Są one chętnie porastane przez mchy i paprocie.

Najbardziej efektowny jest jednak wodospad na potoku Wisłoczek (południowy-zachód, od miejscowości Rudawka). Z jego rozkoszy chłodnej wody mogą korzystać turyści nocujący w Studenckiej Bazie Namiotowej „Wisłoczek", której oferta jest ubogacona o saunę domowej roboty.

Zbocza stoków są trudno dostępne, porastają je starodrzewia jodłowo-bukowe. Poniżej koron drzew panoszą się młode jodły, buki czasem bielą się brzozy. Puszczańskiego charakteru dopełniają leszczyny, bzy, kruszyny i czeremchy. W wilgotniejszych miejscach pojawia się Wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum). Łacińska nazwa wawrzynka „Daphne" jest imieniem nimfy z mitologii greckiej. Wg mitu była córką Ladon i Matki Ziemi. Ścigał ją zakochany Apollo, więc uciekająca Daphne poprosiła Geę by przemieniła ją w drzewo wawrzynu. Tak też się stało ku nieszczęściu Apolla. Stąd też szwedzki botanik Lineusz nazwał wawrzynek „Daphne" (drzewo wawrzynu, laur), przez podobieństwo jego owoców do owoców prawdziwego drzewa laurowego. Roślina jest trująca dla człowieka, ale nie jest trująca dla gryzoni i ptaków. Wiosną kwiaty kuszą intensywnym zapachem hiacyntów, a jesienią czerwonymi jagodami. Cała roślina jest trująca. Zatrucia występują najczęściej u dzieci wskutek spożycia czerwonych jagód wawrzynka. Dawką śmiertelną jest 10 – 12 dojrzałych jagód.

Wiosną spod ścioły wychylają się grzyby, w tym przypominająca swoim kształtem ludzki mózg, Piestrzenica kasztanowata (Gyromitra esculenta)

Utrudniony dostęp powoduje, że nieliczni wędrowcy mają szansę natknąć się na niezwykle rzadkie rysie. Lubią one w tym rejonie czaić się na sarny, wspinając się na grube gałęzie drzew i wypatrują ofiar na przejściach przez głębokie potoki.

Dość często w płytkich rozlewiskach Wisłoka brodzą pojedyncze Czaple siwe (Ardea cinerea), a czasami na ryby polują Bociany czarne (Ciconia nigra).

Już od września Hamry rozbrzmiewają pieśniami jeleni. To misterium jesiennej przyrody trwa do końca października i kończy się wyłonieniem tego jednego pana i władcy chmary (stada) łań. Pozostałe byki zwane w gwarze łowieckiej chłystami i kibicami, mogą co najwyżej towarzyszyć chmarze.

Z uwagi na wyjątkowość przyrody, planowane jest utworzenie na blisko 220 hektarach rezerwatu przyrody – „Dolina Wisłoka"

W nawiązaniu do ostatnich wydarzeń w Rzymie, gdzie błogosławionym ogłoszono Jana Pawła II, warto wspomnieć o związkach Karola Wojtyły z Rudawką Rymanowską. Jak wyliczył Andrzej Potocki w książce„Bieszczadzkimi i beskidzkimi śladami Karola Wojtyły", był tutaj 6 razy. Swoje spotkania, wtedy jeszcze z kardynałem, opisuje Stefan Kosiarski. Pierwsze datuje się na 1973 rok. Przybywał tu na wypoczynek każdego roku, aż do 1978 roku. Tutaj dowiedział się o śmierci Pawła VI. Stąd wyruszył na konklawe, skąd wrócił rok później do Polski, ale już jako papież. Bytności te były okryte nutką tajemniczości – przecież Służba Bezpieczeństwa cały czas próbowała śledzić kardynała Wojtyłę. Dlatego niewiele osób wiedziało o polanie wśród lasu, u podnóża wodospadu. Spędzał te krótkie urlopy wraz z zaprzyjaźnioną rodziną Półtawskich (opisane przez Panią Wandę Półtawską w „Beskidzkich rekolekcjach"). Z tych wszystkich przekazów można się dowiedzieć, że rudawska przyroda natchnęła Karola Wojtyłę do napisania „Tryptyku Rzymskiego". Szczególnie dwa wiersze są związane z miejscowymi perłami przyrody nieożywionej – wodospadami. Jest to wiersz „Zdumienie" i „Źródło"

Źródło"

Zatoka lasu zstępuje

w rytmie górskich potoków...

Jeśli chcesz znaleźć źródło,

musisz iść do góry, pod prąd.

Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,

wiesz, że ono musi tu gdzieś być —

Gdzie jesteś, źródło?... Gdzie jesteś, źródło?!

Cisza...

Strumieniu, leśny strumieniu,

odsłoń mi tajemnicę

swego początku!

(Cisza — dlaczego milczysz?

Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)

Pozwól mi wargi umoczyć

w źródlanej wodzie

odczuć świeżość,

ożywczą świeżość.

 

Małżeństwo Państwa Kosiarskich na pytanie O czym rozmawialiście z Ojcem Świętym, odpowiada: „…Przenosił się myślami na Rudawkę, odpoczywał psychicznie. Potrafił zapytać, czy rośnie jeszcze ta pochylona brzoza koło ścieżki? A czy te jelenie na tej polanie dalej tak ryczą?…"

Warto poszukać w Rudawce Rymanowskiej śladów Ojca Świętego, ale jeszcze lepiej odnaleźć w tej dzikiej przyrodzie część siebie.

Najlepiej wędrować, szczytami nad przełomem Wisłoka, zielonym szlakiem. Można też pobuszować nad wodospadami, należy jednak pamiętać, że teren jest bardzo trudny i wymaga od nas dużej rozwagi. W ostatni weekend sierpnia na łąkach pod skałą jest organizowana huczna impreza - „Pożegnanie lata z koniem huculskim" - na której królują dzielne beskidzkie koniki.

 

Tekst i zdjęcia: Maciej Szpiech

Żródła:

1.    Andrzej Potocki  „Bieszczadzkimi i beskidzkimi śladami Karola Wojtyły".

2.    Wanda Półtawska „Beskidzkie rekolekcje".

3.    Stefan Kosiarski „Tego nie mogę zapomnieć"

4.    Wacław Łabuda - Nasz Rymanów „ Zaszczytna przyjaźń - odwiedziny u państwa Janiny i Stefana Kosiarskich z Pastwisk"

5.    Artur Sporniak – Tygodnik Powszechny Wokół „Beskidzkich Rekolekcji" Wandy Półtawskiej.

 

Fotografie:

1.    Nr 1 i 2 Urwisko w Rudawce Rymanowskiej

2.    Nr 3 i 4 Pierwszy wodospad i górny bieg strumienia –był natchnieniem dla wiersza „Źródło"

3.    Nr 5 Wodospad na Hamrach

4.    Nr 6 Wodospad na potoku Wisłoczek

5.    Nr 7 Widok z urwiska na przełom Wisłoka

6.    Nr 8 Wysieki wody mineralnej są chętnie porastane przez mchy.

7.    Nr 9 Chmara łań nad Hamrami

8.    Nr 10 Wawrzynek Wilczełyko

9.    Nr 12 Pożegnanie Lata z Koniem Huculskim

10.Nr 13 Widok znad Hamr na dolinę Wisłoka

11.Nr 14 Piestrzenica kaztanowata


Przyrodnicze serce Rymanowa Zdroju

Przyrodnicze serce Rymanowa Zdroju

Dolinę Czarnego Potoku można nazwać przyrodniczym sercem Rymanowa Zdroju. Zapraszam na krótki przewodnik po przyrodzie doliny i jej malowniczych okolicach. Do wyboru mamy szlaki turystyczne, ścieżki poprowadzone po łąkach Wołtuszowej i ścieżkę edukacyjno-przyrodniczą przygotowaną przez rymanowskich leśników.

Dolinę Czarnego Potoku można nazwać przyrodniczym sercem Rymanowa Zdroju. Zapraszam na krótki przewodnik po przyrodzie doliny i jej malowniczych okolicach.
Do wyboru mamy szlaki turystyczne, ścieżki poprowadzone po łąkach Wołtuszowej i ścieżkę edukacyjno-przyrodniczą przygotowaną przez rymanowskich leśników.

Spacer rozpoczynamy na parkingu leśnym, idziemy w górę Czarnego Potoku, mijamy leśniczówkę, za nią przekraczamy przez mostek strumień i zaczynamy wspinać się po stoku Zamczysk (561 m n.p.m.). Warto wcześniej zboczyć 30 metrów ze szlaku by ochłodzić się przy źródełku wody mineralnej „Anna". Wspinając się mijamy stanowiska opisujące torfowiska. Pod szczytem Zamczysk uwagę zwraca uskokowy profil - ślad po wałach grodziska. Nazwa góry oraz podania ludowe mówią o istniejącym tu kiedyś zamku, z którego ruin pobierano później kamień na budowę kościoła parafialnego w Rymanowie. Po zachodniej stronie szczytu zachował się podkowiasty wał wsparty o urwisko o średnicy około 200 m i wysokości 20 m od podstawy. Takie grody budowali Słowianie do XIV wieku. Służyły im one do obrony ludności i jej dobytku (czasem świątyni lub miejsca sądów). Czy istniejący niegdyś gród był stale zamieszkały, czy służył jako miejsce czasowego schronienia pozostanie tajemnicą do czasu przeprowadzenia badań archeologicznych. W 1994 r. decyzją konserwatora zabytków utworzono stanowisko archeologiczne obejmujące szczyt Góry Zamczyska.

Schodząc ze szczytu dochodzimy do „małego królestwa mrówek". Tworzy go kilkanaście mrowisk. Cechą życia społecznego wszystkich mrówek jest : podział pracy między tzw. kastami (samce, samice, robotnice) i między osobnikami; wymiana informacji między osobnikami; uzależnienie długości życia oraz efektów pracy od liczby osobników w grupie. Mrówki spełniają istotną rolę w ograniczaniu liczebności szkodliwych owadów leśnych.

Choć szlak prowadzi w kierunku wschodnim, warto ścieżką przejść 200 metrów w dół (kierunek północny), by zobaczyć widok na Doły Jasielsko-Sanockie, Pogórze Strzyżowsko-Dynowskie oraz fragment Gór Słonnych nad Sanokiem. Zasięg panoramy zależy od warunków pogodowych.
Wracając na szlak idziemy przez grunty na których znakomicie widać sukcesję naturalną. Na dawnych miedzach pojawiają się gatunki pionierskie, a prym wśród nich wiedzie brzoza i sosna. Stokiem Zamczysk schodzimy w dół wśród gęstwiny młodego bukowego i jodłowego lasu. Nad nimi stoją pojedyncze stare drzewa (w leśnym słowniku zwane przestojami). Spełniają one funkcję osłony nad młodym pokoleniem lasu, ale ich głównym zadaniem było „dostarczanie" nasion. Z funkcji tej wywiązywały się znakomicie, a trzeba wiedzieć, że bukowy las obdarza nas urodzajem nasion raz na 4 lata, a jodłowy raz na 5 lat (choć zdarzają się pojedyncze drzewa, które owocują co roku). Po przekroczeniu niewielkiej doliny rozpoczynamy wspinaczkę pod szczyt Kopca (635 m n.p.m.).

Góra wita nas kiwonem. W lasach Beskidu Niskiego często można spotkać opuszczone kopalnie, zapadnięte kopanki i rdzewiejące kiwony – pozostałości po eksploatacji ropy naftowej – oleistej cieczy, znajdującej się w stanie naturalnym w skałach z minionych okresów geologicznych (nazywana też „olejem skalnym"). W Polsce naturalne wycieki ropy znane były już w XIII wieku. W miejscach wycieków kopano głębokie doły, w których zbierała się ropa. Kiedy ilość uzyskiwanej w ten sposób ropy okazała się niewystarczająca, przystąpiono do ręcznego kopania szybów, których głębokość dochodziła niekiedy do 200 m. Ropa znalazła się w centrum zainteresowania dopiero ok. połowy XIX wieku gdy w 1853 r. w aptece Mikolascha we Lwowie Ignacy Łukasiewicz wspólnie z Janem Zehem otrzymali w wyniku destylacji ropy naftę świetlną, która w czasie spalania dawała jasny, nie kopcący płomień. W 1854r. powstaje pierwsza w świecie kopalnia „oleju skalnego" w Bóbrce. Kopalnia Bóbrka stała się poligonem rozwoju techniki wiertniczej, eksploatacyjnej, przeróbki ropy. Początkowo metody pozyskiwania ropy były prymitywne. Ropa była zbierana z powierzchni cieków wodnych i zagłębień ziemi do drewnianych wiader za pomocą wiechci ze szmat lub sitowia przez tzw. łebaków. Wraz z rozwojem techniki unowocześniono sposoby wierceń i eksploatacji ropy naftowej. W miejscu, w którym się znajdujesz, na początku XX w. prowadzono poszukiwania złóż ropy naftowej. Z uwagi na zagrożenie skażenia wód mineralnych prace wstrzymano. Ostateczna likwidacja odwiertu nastąpiła w 1921 r.

Gdy trawersujemy stok Kopca, otwiera się nam piękna panorama Doliny Czarnego Potoka i Wołtuszowej. Trzeba się śpieszyć bo w ciągu 10 lat młode buki „zamkną" ten widok. Na pewno u podnóża będą wciąż na nas czekały potężne daglezje (jedlice zielone). Posadzone w tym miejscu jeszcze po koniec XIX, zgodnie z ówczesną modą na gatunki obce. Od tzw. introdukcji (wprowadzania gatunków obcych) odeszło się dawno, a wręcz zabrania się przenoszenia naszych rodzimych gatunków drzew z jednego regionu kraju w inny. Pokonujemy Czarny Potok, mijamy karmisko dla zwierzyny, warto na nim zwrócić uwagę na kostki „surowej" soli. Są one włożone w tzw. lizawki, dzięki niej roślinożercy mogą uzupełnić brakujące mikroelementy. Buszują tutaj wiosną w poszukiwaniu smacznych kąsków niedźwiedzie. Których głód i dobra pamięć do lokalizacji żerowisk, wygania z barłożysk do doliny Czarnego Potoku i Doliny Wołtuszowej. Zbyt często pojawiające się przy karmisku dla jeleni, saren i dzików tropy niedźwiedzicy z piastunem (młody niedźwiedź, samiec pozostający z matką do następnego roku), spowodowały w 2009 roku, konieczność wywieszenia znaków ostrzegawczych. Informowały one o możliwości spotkania z tym królem karpackiej puszczy. Zwierz budzi szacunek swą siłą, nie dziwi więc, że jego imię nosił pierwszy polski historyczny władca Mieszko I.

Poruszamy się dnem doliny dochodzimy do Polany Horodziska. Nazwa polany sygnalizuje osadnictwo grodowe z okresu Średniowiecza i może być związana z górą „Zamczyska" u stóp której jest położona. Obrzeżem polany przepływa „Czarny Potok", którego nazwa wywodzi się od ciemnych łupków pokrywających jego dno i brzegi. W części środkowej polany znajduje się obudowany odwiert wody mineralnej głębokości 600m. Polany leśne z uwagi na połączenie łąki z otaczającym je lasem to szczególnie bogate środowisko flory i fauny. Ściana lasu stanowi dogodne miejsce gniazdowania ptaków tj. sikory, drozda, kowalika, pełzacza, pokrzewki, dzierżby, szczygła, a łąka jest dla nich zasobną bazą pokarmową. Nad potokiem gnieżdżą się i żerują pluszcze, pliszki, strzyżyki. Żyjące w glebie łąki - myszy, nornice i krety przyciągają ptaki drapieżne (m.in. sowy, myszołowy) oraz ssaki (lisy, kuny, dziki). Trawy i zioła występujące na polanie stanowią żer dla saren i jeleni. W niedużym oczku wodnym można spotkać kumaka oraz owady wodne – kałużnicę, pływaka, nartnika. Kwitnące rośliny kwiatowe zwabiają liczne owady - trzmiele, pszczoły, osy, motyle, chrząszcze. Z rzadkich gatunków motyli na polanie tej występuje mieniak tęczowiec. Skład gatunkowy roślinności polany ze względu na wilgotność podłoża, nasłonecznienie jest bardzo zróżnicowany. Związane z podłożem podmokłym są sity, skrzypy, wierzby. Ocienione obrzeża lasu porasta przylaszczka, kopytnik, zawilce, wilczomlecz, miodunki, wawrzynek. Z rzadkich gatunków roślin będących pod całkowitą ochroną występuje zimowit jesienny i kilka gatunków storczyków. Płazy i gady reprezentowane są na tym stanowisku przez kumaka nizinnego i górskiego, ropuchę szarą, żabę trawną, salamandrę plamistą, padalca, jaszczurkę żyworódkę i zwinkę oraz żmiję zygzakowatą i zaskrońca.

Po raz kolejny pokonujemy nurt Czarnego Potoka i wchodzimy do Wołtuszowskiej Doliny. Jest tu wiele śladów po dawnych mieszkańcach tej ziemi Łemków. Dialekt Łemków różnił się akcentem, słownictwem i wymową. Charakteryzowało go słówko „łem"- tylko – zapożyczone od Słowaków. Jego nadużywanie stało się przyczyną najpierw przezwiska, a potem nazwy „Łemko" zaakceptowanej przez etnografów i ludność. Sama Wołtuszowa - wieś lokalizowana w XV wieku. Ludność wsi została przesiedlona w ramach „Akcji Wisła" na Ukrainę, a zabudowania zostały spalone. Dzisiaj o nich przypominają resztki fundamentów domów, resztki piwnic i studni. Przy resztkach cerkwi, upamiętniając ich obecność na tej ziemi, posadowiono rzeźby przedstawiające: babę z maśniczką, muzykantów, drwala i myśliwego.

Bramą do doliny jest Polana Wilcza. Genezą tej nazwy była prowadzona na przełomie lat 59 i 60 ubiegłego wieku w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, akcja mającą na celu znaczne zmniejszenie stanu wilków na tym terenie. "Akcja wilcza" była prowadzona z użyciem wszelkich dostępnych środków i metod. Za zabite zwierzę wypłacano nagrody. Powołano także instytucję Komisarzy Wilczych, którzy mieli za zadanie tępić wilki, tropiąc je, organizując obławy i polowania. Do dziś dnia, w dolnej części doliny, zachowały się ślady po „wilczych dołach". Obniżenie liczebności wilków wpłynęło na ogromny wzrost w latach 70. i 80. populacji jeleni karpackich, które zaczęły niszczyć uprawy i młode drzewa, zwłaszcza jodłowe, niwecząc wieloletni dorobek leśników. Od 1995 r. wilk jest w Polsce prawnie chroniony. W dzisiejszych czasach, Dolina Wołtuszowej nie ma „swojej własnej" watahy wilków, ale jest dość często odwiedzana przez watahę bytującą na Riczkach i Diablim Dole. Za jeleniami zapędza się tu także wataha ze stoków Bukowicy. Najczęściej ofiarami tych drapieżników padają jelenie, rzadziej sarny, dziki czy zwierzęta hodowlane (głównie owce).

Poświęćmy nieco więcej uwagi największemu skarbowi Wołtuszowej – świętemu krzewowi naszych przodków - Kłokoczce południowej. Polska nazwa gatunku "kłokoczka" ma związek z językiem prasłowiańskim. Jak pisze Jan Ciecinski „…Wywodzi się ona zapewne od charakterystycznego klekotu nasion w skórzastych torebkach wywoływanego przez podmuchy wiatru. W podobnym brzmieniu funkcjonuje ona we wszystkich językach słowiańskich, w których występuje rdzeń wyrazu "klok" lub "klek"- co oznacza klekotać, grzechotać.

Częste wykorzystywanie właściwości kłokoczki przez ludność w zwyczajach i obrzędach religijnych oraz do celów ozdobnych powodowało, że stała się ona krzewem powszechnie uprawianym w ogrodach klasztornych, parkach i przy domostwach wielu miejscowości w Polsce i w innych krajach. Ceniona była zwłaszcza za oryginalne owoce, ładne kwiaty i charakterystyczny kolor kory. Jednak ta popularność kłokoczki była niestety także przyczyną niszczenia jej naturalnych stanowisk. Dzisiaj w Polsce, a także na Słowacji jest gatunkiem chronionym. W celu przywrócenia kłokoczki na jej naturalnych siedliskach, Lasy Państwowe „odpaliły" kłokoczkowy program. Leśnicy zaproponowali wprowadzanie krzewu kłokoczki w opuszczonych i wyludnionych, a obecnie rewitalizowanych wioskach w Bieszczadach i Beskidzie Niskim oraz o pielęgnacji tej rośliny, która stanowiłaby symbol powrotu tych miejscowości do życia.

Jesienią na łąkach Wołtuszowej zakwitają fioletowe kwiaty. Podobne z kształtu do krokusów zwiastunów wiosny. W odróżnieniu od nich one witają zimę stąd ich nazwa – Zimowit.
Zimowit należy do roślin leczniczych. Surowcem zielarskim są nasiona i rzadziej bulwy. Główną leczniczą substancją tej rośliny jest Kolchicyna. Wyizolowana w preparatach używana jest przy reumatyzmie stawowym, skazie moczanowej i nowotworach.

Opuszczając dolinę Wołtuszowej warto wrócić się do Polany Horodziskiej i skosztować kolejnej wody mineralnej (o wyraźnym żelazistym smaku).

Po skończonej wycieczce można odpocząć (bądź też podleczyć obolałe kości) w jednym z rymanowskich Domów Zdrojowych.
Wszystkie zakamarki doliny Czarnego Potoku i doliny Wołtuszowej można obejrzeć, wędrując przygotowaną przez leśników ścieżką przyrodniczo leśną lub jedną z trzech poprowadzonych tutaj ścieżek rekreacyjnych. Przebiega tędy również czerwony szlak turytyczny.